Wybrałam się tam z najbliższymi mi osobami. Wyjechaliśmy kolejką gondolową podziwiając z góry widok na Bielsko-Białą. Następnie, romantyczną, kamienistą dróżką udaliśmy się w przyjazne progi schroniska i w równie przyjazne ramiona szefostwa Neli i Janusza.
Magiczna noc zaczęła się o 22:30 koncertem uroczej "BEATY PRZYBYTEK". Z jej filigranowego ciała wydobywał się głos jak dzwon. Następnie wystąpił zespół "AKURAT" i rozgrzał publiczność do czerwoności a nogi same chodziły do tańca. ![]()
![]()
Ok. 2:30 grupa "LORD" dała czadu do maksimum a uczestnicy niezmordowanie podskakiwali w rytm muzyki.![]()
![]()
Jak uczestnicy PIKNIKU bawili się, odpoczywali, gościli i spali, widać na poniższych zdjęciach. Ponieważ mój pobyt w schronisku był dłuższy, w pozostałe dni wędrowałam po szlakach. Szczerze polecam czerwony szlak z Szyndzielni na Klimczok (1119 m n.p.m.), podejście łagodne, czarowne dróżki przeplatane korzeniami drzew, pełne różnorakich kamieni. Na poboczach i w lesie można zauważyć konary drzew naznaczone podmuchami halnego i przebiegające sarny. Ze szczytu Klimczoka poprzez przełęcz Siodło (1035m n.p.m.) rozpościera się piękny widok na schronisko Klimczok (1052 m n.p.m.) do którego prowadzi dróżka jak z bajki.
Na szlaku miałam spotkanie z psami rasy husky (to białe cudo nazywa się Irys), przed stopami usiadł mi motylek i o mały włos nie rozdeptałam żuczka.
To były piękne dni. . .