Bohaterką tych zdjęć jest kotka birmańska o imieniu Figa. Pewnej pięknej i gwiaździstej nocy, przechytrzyła naszą czujność (akurat czuła zew natury :))i zeskakując z balkonu poszła zwiedzać okolicę i odkryć nocne życie poza domem. Tak jej się spodobało, że wróciła do domu po 9-tej rano. Była jakaś niewyspana, dziwnie zmęczona, oczka miała przymglone i cały dzień grzecznie przespała w swoim koszyku.
Oczywiście, od tej rozrywkowej nocy, znowu stała się grzecznym,domowym pieszczoszkiem, doceniającym uroki ciepła domowego.
Po miesiącu zauważyliśmy, że nasza pupilka nienaturalnie przytyła, a po 63 dniach światło dzienne ujrzało 5 czarnych kociątek (już wiadomo z jakiej maści kotem tańczyła pod gwiaździstym niebiem). Niestety, trójka kociąt była jakaś słaba i w ciągu pierwszej doby odeszła w zaświaty:( Dwójka pozostałych ma się dobrze, co widać na załączonych zdjęciach. Ponieważ Figa (jak ocenił lekarz weterynarii) ma za mało pokarmu, kocięta 2 razy dziennie dokarmiane są specjalnym mlekiem dla kociąt.
Właśnie skończyły 3 tygodnie, zaczynają patrzeć na świat swoimi ogromnymi oczami (czy będą miały po mamie niebieskie?) i wyglądają na szczęśliwe :) Nasza czujność jest wzmożona bo musimy pamiętać aby zamykać drzwi do swoich pokoi, w przeciwnym wypadku budzimy się w towarzystwie Figi i jej dzieci - ponieważ w nocy przenosi je do naszych łóżek. Popatrzcie na zdjęcia, czyż nie są urocze???

Kliknij zdjęcie, aby powiększyć widok.